sobota, 11 sierpnia 2007
Nowości
Uwielbiam dni, w których są dostawy. Dziś wypatrzyłam kolejne cuda: I jeszcze coś naprawdę oryginalnego: A tu coś, dla smakoszy słodyczy ;) Czyż te kamienie nie przypominają cukierków? Aż chciałoby się znów być dzieckiem. Życzę wam równie kolorowych wakacji, korzystajcie z nich jak tylko sie da!
czwartek, 09 sierpnia 2007
Szkoła uwodzenia cz.2
- I ja mam niby założyć ten skrawek materiału, który ledwo zakrywa mi pupę? - Noo… jeśli chcesz być pociągająca… Sporo czasu minęło nim wybrałyśmy się na zakupy – a to był pierwszy punkt naszego diabelskiego planu – zmiana wizerunku. Na nieszczęście Dorotka zabrała swoją koleżankę z pracy – Malwinę – „specjalistkę od przyciągania męskiego wzroku”. Owszem, Malwina przyciągała, męskie spojrzenia, ale… w niezbyt wyrafinowany sposób. Krótka mini, duży dekolt, farbowane blond włosy, mocna opalenizna. Czy to musi na tym polegać? Czy to jest prawdziwa kobiecość? Czy mężczyźni na to „lecą”? Chyba tylko ci głupi… Ej, ja nie chce przerabiać się na pustaka, by zwracać uwagę głupich mężczyzn… - W tych butach idzie się zabić! – Dorotka właśnie przymierzała ohydne srebrne pantofelki. - Ale za to świetnie wysmuklają łydkę. Nie marudź tak, nie powinnaś pokazywać się bez obcasów, nawet jeśli wybierasz się tylko wyrzucić śmieci. Tego już za wiele. - Słyszałyście, że dziś na Polsacie leci film z Paris Hilton? Tylko tytułu nie pamiętam… - No i? – tak jak się spodziewałam, ta wiadomość nie zrobiła najmniejszego wrażenia na Dorotce, za to na Malwinie… - Naprawdę? Dziś? O której? - Chyba za jakąś godzinkę. - Za godzinkę… ach… - Nom, niestety, nie obejrzymy sobie. -… -… -Wiecie co? Przypomniało mi się, że muszę coś jeszcze załatwić. Przepraszam, zę tak nagle, ale to naprawdę pilna sprawa… Chyba się nie gniewacie? - Ależ skądże, do zobaczenia innym razem. - Papa. Dorotka wyglądała na skołowaną. -Ona i pilne sprawy? Ty i Paris Hilton? - Trochę się bałam, że Paris nie grała w żadnych filmach… - Co?! No jasne… - Ej, musiałam się jakoś pozbyć tej wiedźmy! Chcesz być kobieca, czy chcesz być plastikiem? - No dobra, ale na dziś mam dość zakupów. Chodźmy na kawę…
środa, 18 lipca 2007
Szkoła Uwodzenia cz.1
- Witaj kochana, mam coś dla ciebie – rzekła Dorota z wyraźnym zadowoleniem na twarzy. Moja przyjaciółka z dawnych lat – obecnie szczęśliwa (?) mężatka i matka półtorarocznego malucha – zmierzała ku mnie ze stosem książek i czasopism. - Co to takiego? - Chyba wszystko co zdołali ludzie wymyślić na temat uwodzenia. A właściwie to wszystko co na ten temat znalazłam w domu. - O bardzo fajnie, tylko… co zamierzasz z tym zrobić? - Przestudiować z tobą. - Ale mi to niepotrzebne, ja nie potrzebuję faceta. - Och tak, faktycznie, na co ci facet skoro możesz mieć kota. - A ty masz męża. - I co z tego! - Jak to „co z tego”?! - Ech…
Co jej odbiło? Nawet nim poznała obecnego męża nie chodziła na „podryw”. - Wyczułam od niego inne perfumy... - Od Adama?! - Tak - Pytałaś go? - Zaprzeczył. Ale bez większego wysiłku, jakby mu nie zależało.
Zatem planuje uwieść własnego męża? To może być całkiem zabawne… - Ewcia, pomóż mi. Ja muszę mieć pewność że… on musi znów stracić dla mnie głowę. - Spokojnie. Pokaż co tam masz. Otworzymy naszą szkołę uwodzenia…
poniedziałek, 16 lipca 2007
Kolczyki z lawy
Znów mamy upalną pogodę. Znając jednak życie – sierpień będzie jeszcze ładniejszy, wiec nie ma co się przejmować wcześniejszymi straconymi deszczowymi dniami. Pamiętacie jak piękny był ubiegłoroczny wrzesień? Ja pamiętam – kąpałam się w morzu :) A jeśli już jesteśmy przy gorących tematach – pochwalę się perełką naszej najnowszej artystycznej kolekcji: Lawa i koral. Wnętrze ziemi i głębia oceanu. Gorąca moc i intrygująca tajemnica… Tylko cicho-sza! To nie jest moda, to awangarda – jaką frajdą jest włożenie czegoś, co noszą setki innych kobiet…? Niech to będzie naszą tajemnicą ;)
niedziela, 15 lipca 2007
Nocne wyjście na miasto wykończyło mnie do tego stopnia, że przez dwa kolejne dni w pracy ledwo trzymałam się na nogach. Te kilka wspólnych godzin płynęło nam beztrosko na zakupach, bilardzie i obserwowaniu ludzi. Byli najróżniejsi. Jedni szli pewnym krokiem, inni wyglądali na zagubionych. Z każdej twarzy starałyśmy się odczytać choćby fragment historii jej właściciela. Najciekawsze należały do ludzi starszych i zakochanych. Nie wiem czemu, ale widząc kolejna parę przyszła mi do głowy myśl: - Może powinnyśmy przestać czekać na tych właściwych i umawiać się z tymi niewłaściwymi. To pokona samotność. - Nie ma nic bardziej samotnego niż bycie z niewłaściwym facetem. - … - … - Chodźmy na lody. Po co nam faceci?
środa, 11 lipca 2007
...
Magiczny rubin… starożytnym rzymskim wojownikom w postaci amuletu dodawał sił nie tylko w czasie bitwy, lecz także podczas walki z przeciwnościami losu. Od tysiącleci uwielbiany przez kochanków, nie tylko chroni od zdrady, lecz zapewnia także wieczną namiętność, miłość i rozkosz… Turkus… klejnot dziewic i młodych żon. Podarowany ukochanej zapewni uczucie czyste i niezmienne. On żyje… czerpiąc energię ze świata. Mędrcy twierdzą, że ten kamień jest także potężną siłą przeciwko wrogom. Szafir… z zaklętej w nim mądrości korzystali magowie i czarnoksiężnicy. Od zawsze był pomostem łączącym medium ze światem zmarłych. Duchy uwielbiają jego niebieski kolor, na tyle, by dać się zamknąć w tym magicznym kamieniu. A może któryś z nich jest zaklęty… Jeżeli duch przypadkiem wydostanie się z zaklętego kamienia… -…Ewo - Aaaaaaaaaa!!! He? To tylko Piotr. Tylko?! O Boże, to mój przełożony! - Ewo, czy mogłabyś zająć się klientami? O ile ich nie wypłoszyłaś. Mrugnął okiem, chyba nie jest na mnie zły. - Tak tak. Już idę. - I zostaw kamyczki. - Ach… Jasne. --- Uwielbiam koty. Zawsze można przy nich zrobić z siebie głupka. One nie tylko nie wyśmieją, one nawet nie spojrzą na mnie dziwnie. No… może są wyjątki: Piotr też jest pod tym względem taki trochę… koci. Gdyby nie puszczał mi płazem tych wszystkich wygłupów to… No, na pewno bym już tam nie pracowała. A tak jest coraz lepiej. Właśnie przyszła Ania. Wyruszamy na miasto. Świat jest piękny!
wtorek, 10 lipca 2007
Duże dziewczynki nie płaczą
Nie ma drugiej takiej pocieszycielki jak moja przyjaciółka Ania… - Zachowujesz się jak dziecko. Przychodzisz tu i płaczesz: o Boże, on ma inną, w dodatku się żeni. Pewnie nadal robisz zieloną kupkę. Może kupić ci smoczek? Ta kobieta ma mnie utrzymywać przy zdrowiu psychicznym? - Był chociaż dobry w wyrku? - Nie spałam z nim. - Mogę być brutalna? - Nie. Nadal traktuj mnie jak dziecko. - Nie chciałabym zostawić swojego odcisku buta na twej romantycznej naiwności. Jednak twój wpadający w panikę mózg wielkości ziarnka groszku powinien w końcu przyjąć do wiadomości to, że mężczyznami kierują bardzo proste mechanizmy. W innym przypadku nadal będziesz głupiutką, łatwowierną, niewybzykaną dziewczynką. Uwierzycie? Nie wiem co jest gorsze - moje problemy, czy osoba, do której chodzę żeby się ich pozbyć. - Gdy samotność i chcica się spotykają, każdy facet traci trzeźwą ocenę sytuacji. Wtedy działa im tylko penis. Koniec, kropka. Nie ma drugiego dna. - Dlaczego tak to trywializujesz? - Bo o to właśnie mi chodzi. Bo ty nie potrafisz tego strywializować - No ale… - Przyszłaś żeby mi coś powiedzieć? Czy żebym ja ci o czymś powiedziała? - Nie jestem pewna. - To, co się stało, było najwspanialszą rzeczą jaka mogła ci się przydarzyć. A teraz zbieraj swoje manatki i idź się wyśpij, bowiem jutro wyruszamy na podbój miasta.
poniedziałek, 09 lipca 2007
Pierwszy raz
Żaden „pierwszy raz” nigdy nie był takim, jakim go sobie wyobrażałam… Podczas pierwszego pocałunku złapał mnie skurcz szyi. Moje wymarzone studia – na romantycznej Akademii Sztuk Pięknych – już pierwszego dnia pokazały, że jedyne, co może łączyć je z romantyzmem to… obłąkanie profesorów. Zaś pierwszego dnia w pracy… wybierałam obrączki mojemu byłemu. - Bawi cię to? - Trochę. Za to ty wyglądasz na sfrustrowaną. - Jestem sfrustrowana. To mój pierwszy dzień pracy i musiało przywiać akurat ciebie! - Czyżbyś coś jeszcze do mnie czuła? Chyba złość! Tak naprawdę przez te pięć lat miałam maleńką nadzieję... - Nie, po prostu… Trudno mi się z tym tak od razu oswoić. - No tak... - Masz jej zdjęcie? - Tak. - Ładna, szczęściarz z ciebie. - Heh... Nie, Ewo, za dobrze się znamy. Miałaś nadzieję, że jest brzydka, gruba i najlepiej bez paru zębów z przodu. Przeklęty! W dodatku zawsze wie najlepiej. Choć może tym razem miał odrobinę racji… - Kochałem cię. Nawet nie wiesz ile razy chciałem zadzwonić. To dlaczego tego nie zrobiłeś? I dlaczego wyjechałeś? I dlaczego… dlaczego… dlaczego… - Ale potem poznałem ją. Zaręczyłem się. - Rozumiem. Tak w życiu bywa. - Jeśli będziesz kiedykolwiek czegoś potrzebować… - Wiem wiem. - Ok, no to... trzymaj się. - Ty też. - Tomek… - Hmm? - Muszę wiedzieć coś więcej. Nie możesz mnie tak zostawić. - ? - … - Chrapie w nocy. Zadowolona? - Potrzebuję czegoś jeszcze. - Gdy się denerwuje, drży jej lewa powieka. - … - I nie ma dolnej czwórki. - Dziękuję. ---
Poleciłam mu piękny splot białego i żółtego złota, ukazujący nierozerwalność miłości... Ech. Oddałam bez walki faceta i dodałam do tego moje ulubione obrączki. Czy to jest normalne? Ale nie ma się co przejmować. Jest z pewnością jednym z tych, przy których czeka mnie jedynie sielankowo nudny domek z perfekcyjnym ogródkiem i gromadką rozwrzeszczanych dzieciaków. Poza tym ma teraz głupią fryzurę. Zasługuję na coś lepszego. Jestem zadowolona. Jestem naprawdę zadowolona. No naprawdę się cieszę. Ech…
|
Moja praca:
|